Wizyty Mr. Foodoso w Trattoria L'avvolgibile
2 wizyty · od marzec 2023 do lipiec 2026
Była to nasza druga wizyta. Pierwsza zostawiła nam kilka wątpliwości, więc wróciliśmy 30 lipca, żeby sobie je wyjaśnić — szczególnie w sprawie carbonary.
Zaczynam od kwiatów cukinii, bo tutaj nie ma czego dyskutować: dwa kwiaty za 4€, duże, otwarte, smażone jak trzeba. Mozzarella była, kwiat się czuł. No dobrze. Zamawiamy je za każdym razem bez myślenia.
Supplì to inna historia. Dobre, ale ryż był trochę suchy i zewnętrzna chrupkość mogła być lepsza. Nie to supplì, które by zostało w pamięci, powiedzmy — uczciwe supplì.
Carbonara — powód naszego powrotu — poprawiła się w stosunku do pierwszej wizyty, to trzeba przyznać. Guanciale było dobrze obrobione, jajeczny sos zadziałał. Tylko że spaghetti były jeszcze odrobinę za długo gotowane i pieprz czuć było mało. Poprawiła się, ale nie to, co by zostało w głowie.
Cacio e pepe z tonnarelli natomiast było trochę suche. Trzeba było więcej pecorino, więcej kremowości. Dobre, ale poniżej oczekiwań na tym daniu.
Coś fajnego: kawę podają w moce. Mały gest, ale daje się poznać, gdzie stoisz.
Obsługa — jeden chłopak dla wszystkich stolików — była uważna i komunikatywna, nic do powiedzenia.
40€ na dwóch, czyli około 20 za osobę. Na Rzym, dla tego co zjedliśmy, jest OK.
Ah, patrząc na inne stoły widzieliśmy ogromny kotlet i kilka rybnych dań, które wyglądały interesująco. Może następnym razem spróbujemy czegoś poza klasycznymi rzymskimi darami.
Poszliśmy tam z rodziną tamtego wieczoru, zachęceni rankingami online, które stawiają ich carbonarę wśród najlepszych w Rzymie. Chcieliśmy to zweryfikować.
Lokal jest maleńki, w stylu retro, bez zbędnych ozdób. Miła obsługa, atmosfera prawdziwej trattории. Zaczynamy od przekąsek: fajne supplì, wypełnione bogato pomidorami i bazylią, które są świetne, tyle że panierka była miękka. Szkoda. Kwiat cukini natomiast bez zastrzeżeń.
Przechodzimy do pierwszych dań, które są siłą tego miejsca. Carbonara jest bardzo dobra, kremowa, hojnie posypana dobrze przygotowanym guanciale. Ale. Spaghetti były trochę za bardzo gotowane dla mnie, a czuć było tę kwaśną nutę pieprzu, która po pewnym czasie się nudzi. Powiedzmy, że jest dobra, ale do ulepszenia, nie najlepsza w Rzymie, jak twierdzą.
Niespodzianka: amatriciana była jeszcze lepsza. Sycąca, smakowita, zbilansowana. Naprawdę mi się spodobała. Moja żona zamówiła fettuccine z karczochami, guanciale i pecorino i pozwoliła mi spróbować: także doskonałe.
Dochodzimy do katastrofy: tiramisu za 7 euro. Matołek biszkoptu ze śladami, tak, śladami kremu. Wstydliwe dla takiego miejsca.
Miły szczegół: kawa przylatuje z moką na stół. Czysty vintage.
Krótko mówiąc, do pierwszych dań wróciłbym jutro. Na resztę lepiej pominąć, zresztą ceny nie są dla tradycyjnej trattории. Na koniec 34 euro za osobę, co dla doskonałych pierwszych dań może się zmieścić, ale nie życzę wam deserów.