Wizyty Mr. Foodoso w Osteria Bonelli
2 wizyty · od grudzień 2023 do kwiecień 2026
Bonelli. Jedno z tych miejsc, do których się wraca, bo wiesz już, że cię nie zawiedzie.
W ubiegłą niedzielę we czworo, rezerwacja zrobiona (do Bonelliego się nie przychodzi na chybił trafił), i jedziemy.
Przystawki. Kwiaty dyni były poza skalą, naprawdę — duże, nadziewane jak należy anchois i mozzarellą, dobrze smażone. Te się zamawia ponownie bez zastanowienia. Supplì cacio e pepe i nervetti natomiast, no cóż, w normie. Nic czego by żałować, ale i nic co by zachwycało.
Na drugie dania Bonelli się rozkręca. Gricia: doskonała. Guanciale nie jest chrupki, to ich klasyczny styl, miękki, dobrej jakości — nie dla każdego, ale mnie taka wersja odpowiada. Kilka wahań w teksturze makaronu, ale sos ze smalcu i pecorino był trafiony, właściwa ilość, właściwe ugotowanie. Carbonara też sobie świetnie radzi: delikatnie kremowa, smakowita, z pieprzem jak trzeba. To nie carbonara, która cię podnosi z krzesła, ale solidna, uczciwa, rzymska.
I właśnie w tym rzecz Bonelliego. Cię nie zaskakuje, ale nigdy cię nie zawiedzie. To szczera restauracja, bez ozdób, która wie, co robi, i robi to dobrze. Za 31€ od osoby, żeby tak się jeść, wszystko się zgadza.
Wracamy tam? Już zarezerwowane.
Trafiłem tu niemal przypadkiem, przechodząc obok o godzinie lunchu. Zero pretensji z zewnątrz, typowa rzymska tratoria w starym stylu.
Zaczynam od griscii, bo to danie, które pozostawiło mi największe wątpliwości. Tak, jest dobra. Tyle że to nie jest griscia według mnie. Za dużo pecorino, gęsta śmietana, która wszystko przykrywa. Staje się bardziej cacio e guanciale, smakowita oczywiście, łatwa do jedzenia, ale to nie to, czego szukam w griscii. Pecorino powinno być na drugim planie, tutaj zaś dominuje. A guanciale, chude, ani chrupiące ani miękkie. Nie, źle mi się to podobało. Wiem, że wiele osób je uwielbia, ale ja jej nie zrozumiałem.
Supplì natomiast mi się spodobał. Panierka chrupiąca jak trzeba, ragù obecne, bogate. Nadzienie lekko suche i ze szczyptą pieprzu, której nigdzie indziej nie znalazłem. Niezłe.
Tiramisu na zakończenie: dobre, ale z kilkoma niedoskonałościami. Są części gorzkie, części chrupiące, wszystko w porządku. Tylko że krem był za słodki i balans między słodyczą a goryczą był trochę chaotyczny. Jesz jedną łyżkę i czujesz coś, następna łyżka to zupełnie inna historia.
Serwis to to, czego się spodziewasz: uprzejmi ale znudzeni, po rzymsku. Cena w porządku, 17 euro od osoby za taką tratoriję.
Mam to nieprzyjemne uczucie, że zamówiłem złe dania. Takie, że gdybym wziął coś innego, byłoby inaczej. Więc tak, tam wrócę, ale zmienię wszystko.