Pasticceria Walter Musco
Tradycyjne dania, które oceniliśmy
Opowieść o naszej wizycie
Poszliśmy tam 4 marca, trochę z ciekawości, a trochę dlatego, że maritozzo Waltera Muska krąży po tonach rankingów najlepszych w Rzymie. Misja: weryfikacja.
Lokal robi wrażenie, to pewne. Estetyka starannie opracowana, elegancka prezentacja, wszystko przemyślane, aby zrobić dobre wrażenie. Działa.
No więc zacznijmy od pain au chocolat, bo to mnie najbardziej rozczarowało. Był smaczny, hej, ale był torebką do czekolady, powiedzmy sobie szczerze. Bez chrupkości, masła się nie czuło, a czekolada wewnątrz wydawała się jednorodnym kremem zamiast dwóch klasycznych pałeczek. No cóż, może być, ale nie nazwijmy go pain au chocolat.
Maritozzo natomiast... jest mały, mniejszy niż można by się spodziewać po cenie. Ale krem jest pięknie puszysty, świeży, bardzo słodki — może nawet za słodki, ale mnie się spodobał. Ciasto jest miękkie, napowietrzone, pieczone jak trzeba. Naprawdę smaczny. Najlepszy w Rzymie? Nie, daj spokój. Wśród najlepszych zdecydowanie się mieści, ale tron jest jeszcze spierany.
Ach, wzięliśmy też mini bigné świętego Józefa i specjalną kawę. Ceny są nieco wysoke, nie będę kłamać, ale ogólnie proporcjonalne do tego, co oferują.
Wyszliśmy we dwoje za 16,50€. Wrócę? Tak, ale dla mariozza.
Zdjęcie restauracji
Zdjęcia dań
Zdjęcie menu
Nasze Rankingi
Ta restauracja pojawia się w następujących rankingach

















