La Villetta dal 1940
Tradycyjne dania, które oceniliśmy
Główne tradycyjne dania w menu
🍽️Pierwsze dania
🍽️Drugie dania
🍽️Dodatki
🍽️Frytki
Inne dania
Inne dania
Opowieść o naszej wizycie
Poszliśmy do Villetti od 1940 roku, w okolicy Piramidy, przyciągnięci tą historią "cofany". Praktycznie serwują ci pierwsze danie w ogromnej blacie, rzecz dla co najmniej dwóch osób. Lokal się zapełnia, pełno zdjęć z gwiazdami wszędzie, ale potem przyglądasz się bliżej i zauważasz, że woreczek z chlebem wygląda już na używany, krzesła znoszone. Krótko mówiąc, dbają o pozory, ale nie o substancję.
Przystawki bardzo drogie i rozczarowujące. Sześć euro za średnie kwiaty cukini. Supplì po cztery euro za sztukę powinny być wspaniałe, a tymczasem panierka tak gruba, że zabierała cały smak, a mozzarella wyraźnie z mrożenia prosto na patelnię. Źle.
Pierwsze dania są mocną stroną, tyle że nie. Amatriciana z picami, już samo makaron nie ten, za gruby, poza tym być może lekko przegotowany. Guanciale w dużej ilości tak, pokrojony na paski jak boczek, chrupiący, ale nic specjalnego. Talerz zrobiony raczej dla Instagrama niż do jedzenia, ratuje go tylko sos, który coś jednak niesie ze sobą.
Carbonara jeszcze gorsza. Półmakarony al dente ok, ale całość całkowicie rozparta, jajko i pecorino prawie nieobecne. Praktycznie suchy makaron z guanciale na wierzchu. I zawsze ta absurdalna ilość.
Tiramisu podają ci w mance, dziewięć euro. Scenograficzne, dzielisz rzecz zarówno na wierzchu, jak i na spodzie, ale kawy w ogóle się nie czuje. Ładnie patrzeć, tyle.
We dwóch wydaliśmy 63 euro. Za dużo za to, co to jest. Lokal dla turystów, którzy chcą zdjęcia, nie dla tych, którzy szukają dobrego jedzenia. Totalna przeszacowana.
Zdjęcie restauracji
Zdjęcia dań
Zdjęcie menu
Nasze Rankingi
Ta restauracja pojawia się w następujących rankingach





















